Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller. Pokaż wszystkie posty

71. Pomiędzy nami góry (The Mountain Between Us) 2017

reż. Hany Abu-Assad

Alex i Ben to dwoje obcych obie ludzi, którzy z powodu odwołanych kursów na lotnisku, decydują się na wspólny, prywatny lot.


Jestem trochę zaskoczona niską oceną w internecie. Może wynika ze zbyt dużych oczekiwań wobec takiej obsady... Dla mnie obraz ten spełnił wszystkie oczekiwania "robinsonowskiego" romansu. Bo to jest dokładnie to co otrzymujemy.
Jest piękna, jak zawsze genialna i wszechstronna Kate. Idris jest zabójczo przystojny... i również zagrał świetnie. Widoki zapierają dech w piersiach. Napięcie jest ładnie zbudowane, chociaż calość dosyć przewidywalna (Cast Away to nie jest, ale nie oczekujmy zbyt wiele ;)). I oczywiście pies, który musi przeżyć bo inaczej przestaniemy oglądać :P 

Czy wspominałam że Idris Elba jest bardzo przystojny?

30. Lost River 2014

reż. Ryan Gosling

Detroit. Nikt nie czuje się tu bezpieczny; mieszkańcy choć żywi żyją jak zombie.




Trochę odbiegłam od klasycznego opisu fabuły, ale zdaje się tyle zrozumiałam. Bo jakikolwiek wątek filmu nie wzięłabym pod lupę nigdy nie będę do końca pewna czy to było o tym.

Będzie krótko i boleśnie. Ale chodź, Ryan, zerwijmy szybko ten plasterek i będzie po wszystkim.

Po coś się chłopie brał za kamerę?
Tak całkiem serio - uważam Ryana Goslinga jako naprawdę zdolnego aktora. W środowisku filmowych "wyjadaczy" jestem mniejszością, ale po "Lars and the Real Girl" albo "Blue Valentine" po prostu nie mogę go nie docenić. No i jestem walnięta na punkcie "Drive".
Uważam Ryana Goslinga za beznadziejnego reżysera. Oglądając "Lost River" wydało mi się, że Ryan chciał na raz upchać wszystko co kiedykolwiek w filmie zrobiło na nim wrażenie. Mamy tu więc i trochę muzyki jak z "Drive" (ale nie tak dobrej), trochę Lyncha (ale nie tak bystrego) i po trochu z wielu innych reżyserów (polecam - wyjątkowo - dyskusję na forum Filmwebu).
Tak, niestety powstają karykatury.

Każdy dobry reżyser ma specyficzny styl. Modus operandi wręcz. Ryan w tym towarzystwie przypomina niewydarzonego studenta nieudolnie próbującego pokazać światu bogactwo swojej wyobraźni (trochę mi się to kojarzy z Dawsonem Leery'm z "Jeziora marzeń"...). Niestety to, że kochasz film nie znaczy, że musisz go robić.

Film jest zupełnie bez sensu, mimo tego czego niektórzy się w nim doszukują. Nie do każdej papki można dorobić ideologię. To nawet nie jest film o wszystkim i o niczym. On jest po prostu o niczym.


27. Pokusa (The Paperboy) 2012

reż. Lee Daniels

Dziennikarz Ward James po latach wraca do rodzinnego miasta aby przeprowadzić śledztwo w sprawie morderstwa. Wraz z bratem Jackiem i Charlotte - kobietą korespondującą z podejrzanym stara się poznać sprawę bliżej.



Okej, film zdecydowanie niedoceniony, patrząc na oceny i recenzje zamieszczane w sieci.
Thriller trzyma w napięciu od samego początku do ostatniej klatki. Gorący klimat Florydy został sfilmowany w taki sposób, że oglądając czujemy na sobie ten żar i lepki pot. Do tego dawka obrzydliwego erotyzmu, który bynajmniej nie ma nas zainteresować w zdrowy sposób; raczej pokazuje zwierzęcą naturę Hillary'ego, w którego wcielił się John Cusack (don't jugde me).
Nicole nie zaskakuje, ale głównie dlatego, że wiemy jak jest zdolna i taka kreacja po prostu nie mogła jej nie wyjść. 
Natomiast jeśli ktoś jeszcze nie wierzył w talent Zaca Efrona to jest to pozycja obowiązkowa. Mam nadzieję, że koniec końców pozbędzie się łatki disneyowskiej, a taką pracą jak w "The Paperboy" powinien to zdziałać bardzo szybko (cała masa ludzi nadal się z niego śmieje i nie wiem czy oni w ogóle próbują obejrzeć coś więcej niż HSM. Z resztą HSM był całkiem dobrym filmem). 
Jestem również przekonana, że Matthew McConaughey jest stworzony do właśnie takich ról (co ostatecznie wszystkim udowodnił w "Dallas Buyers Club") a nie do ról amanta. Bo choć jest przystojny na zabój szkoda marnować taki talent na papkę serwowaną na maratonach dla kobiet itp.
Ogólnie film jest brutalny. Taki prawdziwie brutalny; choć bardzo dużo przemocy tam nie znajdziemy (ale gdy jest to się nie cackają), to pozostawia w nas dziwne uczucie odrazy wobec człowieka i tego co jest w stanie zrobić. Pozycja obowiązkowa, ale tylko dla wytrzymałych.

23. Bardzo poszukiwany człowiek (A Most Wanted Man) 2014

reż. Anton Corbijn

Młody Czeczen Issa przyjeżdża do Hamburga wzbudza podejrzenia niemieckiego kontrwywiadu. Przekonana o jego niewinności prawnik Annabel Richter chce mu pomóc.



Oczekiwałam czegoś o bardziej "amerykańskiej" dynamice; przepadam za thrillerami kryminalnymi, bo mają to coś co wciąga i dzięki czemu dwugodzinny film wydaje się trwać dziesięć minut. Tutaj jednak postawiono na europejską narrację, przez co od samego początku trzeba uważnie oglądać i myśleć. Dla mnie jest to trochę męczące, szczególnie gdy thriller jest, tak jak tu, polityczny i muszę nadążać.

Aktorsko na bardzo wysokim poziomie. Jeżeli patrząc na taką gwiazdorską obsadę obawiacie się efektu (bo często co za dużo to niezdrowo, wszyscy o tym wiemy), to tu nie ma się czego bać. Wszyscy dali radę.

Pomijając to, że dla mnie osobiście film był po prostu trudny w odbiorze - za bardzo musiałam się skupiać żeby zrozumieć i wręcz się tym zmęczyłam - jest naprawdę godny polecenia. Szczególnie dla ambitniejszych widzów (czyli w przypadku tego gatunku nie dla mnie). Na mojej mamie, filmowej wyjadaczce zrobił naprawdę duże wrażenie.

1. Zaginiona dziewczyna (Gone Girl) 2014

reż. David Fincher

Krótko mówiąc - bo ciężko tu powiedzieć dużo bez spoilerów - Nickowi Dunne'owi zaginęła żona. Sławna żona, więc wszyscy od razu biorą się za podejrzenia i poszukiwania. Czy to porwanie? Czy morderstwo? Czy ktoś Nicka robi w balona? A może to on kogoś wrabia? I czy ten rudy kot ma coś z tym wszystkim wspólnego? Zgadujcie sobie!



Zobaczyłam zwiastun i już zacierałam ręce. Uwielbiam filmy, które każą myśleć. Uwielbiam filmy, w których coś jest cały czas nie tak; w których czujesz spisek i próbujesz go rozwiązać.

Koniec końców, choć suspens nie był porywający ani nie do przewidzenia, nie zawiodłam się. W "Zaginionej dziewczynie" to uczucie podejrzewania wszystkich i wszystkiego nie odstępowało mnie na krok. Duży plus za więcej niż jeden punkt zwrotny akcji, dzięki temu bardzo długi film w ogóle się nie dłużył.

Największym minusem jest tutaj Ben Affleck, ale to mój bardzo subiektywny punkt widzenia bo mam na niego uczulenie. Poza tym, jak już wspomniałam, zwroty akcji nie są najoryginalniejsze (nie domyśliłyśmy się tylko jednego) i wiele osób może się do tego przyczepić. Cóż, Finchera stać na więcej, to prawda (chociażby "Fight club", heloł), ale zarzutów, że to gniot nie rozumiem. Zresztą, nie starajmy się zrozumieć hejterów :)

Rosamund Pike - piątka z plusem (ten akcent!), ale czy oskarowo? Życzę tego i jej i sobie (bo nie zniese Julianne Moore...)

Jakkolwiek dziwnie to brzmi - bardzo przyjemny thriller. Lubię filmy trochę dziwne, w których jest szczypta niedomówień.

Także tego... Witaj na moim blogu! :) Jeśli to czytasz to znaczy, że pewnie przeczytałeś debiutancką recenzję na Pięciuset filmach. *yay*
Teraz co i dlaczego. Postanowiłam zacząć pisać o filmach, ale coś mi nie grało. Po pierwsze - blogów filmowych jak mrówków i czy naprawdę ktoś to czyta? Wszystko to samo. Po drugie - myślę sobie - zacznę pisać bloga, zapomnę, porzucę i nic z tego nie będzie. Dlatego postawiłam sobie cel - 500 filmów. 500 recenzji. I koniec. The end. Nie wiem ile mi to zajmie - z moim tempem jakieś 4-5 lat. Pewnie o wielu filmach nie będę miała nic do powiedzenia, ale będę się starała.
Mam nadzieję, że będziesz wpadać częściej :)