Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komedia kryminalna. Pokaż wszystkie posty

41. War on Everyone 2016

reż. John Michael McDonagh

Dwóch, dość specyficznych, policjantów z Nowego Meksyku i niespodziewanie poważna sprawa do rozwiązania.


"War on Everyone" to drugi film, który udało mi się obejrzeć w tym roku na Berlinale. Film raczej na pewno nie doczeka się polskiej premiery kinowej, a szkoda, bo jest zdecydowanie wart zobaczenia.

McDonagh w mistrzowski sposób łączy ze sobą komedię i dramat. Mamy kryminał, mamy trochę czarnego(-ish) humoru.
Obsada mnie urzekła do reszty. Policjanci (Pena i Skarsgard) tworzą świetny duet, chce się ich oglądać i oglądać (trochę nawet było dla mnie za mało ich interakcji). Czarne charaktery, również duet (James i Jones) są, zresztą podobnie jak nasi protagoniści, przeciwieństwami. Pierwszy wywołuje w damskiej części widowni miękkie kolana (co najmniej ;)), drugi, ze swoją ciut damską aparycją trochę odpycha. Ma w sobie coś obrzydliwego, coś z Jokera? Nie umiem tego opisać. Ale tworzy to świetną atmosferę.

Film bawi, ale z minuty na minutę porusza poważniejsze tematy, dzięki czemu świetnie zagrani Terry i Bob, "pierdołowaci" policjanci, zyskują w naszych oczach.

Jednym słowem - film na miarę tak poważnego festiwalu.

38. Focus 2015

reż. Glenn Ficarra

Nicky zarabia na oszustwach na bardzo dużą skalę. Młoda Jess zaciąga się do jego składu, by nauczyć się kantować u jego boku.



Moja ocena na filmweb to "5" i gdy teraz na to patrzę, to trochę nie mogę przypomnieć sobie czemu tak niska. Może po prostu te pół roku temu, gdy sięgnęłam po "Focus" miałam za sobą kilka ambitniejszych seansów, a może zraziło mnie coś, czego teraz nie pamiętam. Niemniej jednak  mogę powiedzieć, że "Focus" to całkiem niezła komedia, jeśli nie wymagamy akurat zbyt wiele.

Will Smith to jeden z moich ulubionych aktorów gatunku, i tu również mnie nie zawiódł. Margot Robbie jest ładna i gra poprawnie, czyli również wykonuje swoją robotę ;) Oboje tworzą zgrany duet, jest chemia. Jest także odpowiednia ilość humoru, czasem głupszego, czasem ambitniejszego, jest drugoplanowy "przygłup" i dynamiczne zdjęcia, czyli wszystko czego pragniemy przy lekturze tego typu.

Sama "intryga", czy raczej przekręt zostawia już trochę więcej do życzenia. Choć jest parę lepszych momentów (oj, będziecie wiedzieć jakich :)) to czułam niedosyt. Choć pewnie byłby mniejszy gdybym nie wymagała zbyt wiele, była mniej naiwna i mniej wierzyła, że amerykanie chcą pokazać coś ponad przeciętną.

PS. W sumie gdy już to napisałam to już pamiętam za co to 5/10 :D


5. Przekręt (Snatch.) 2000

reż. Guy Ritchie

"Przekręt" to kilka gangsterskich wątków, które powiązane są ze sobą mniej lub bardziej luźno historią kradzieży cennego diamentu.


Długo, bardzo długo się zastanawiałam czy w ogóle o tym filmie pisać. Czemu? Cóż po pierwsze po prostu mnie nie porwał. Po drugie zdaję sobie sprawę, że porwał wieeeeelu wielbicieli kina i próbowałam, bezskutecznie, zrozumieć dlaczego. Po trzecie bałam się (dobra, nadal się boję), że Ci, których porwał uznają, że co ze mnie za kinomaniak, skoro nie umiem docenić tego dzieła. Ano nie umiem.
Słuchajcie, mam po prostu wielki problem z tym filmem.
Lubię, naprawdę przepadam za dobrym kinem gangsterskim. Nie mam problemu z rozlewem krwi na ekranie, pasuje mi humor komedii kryminalnych. Obsada też tutaj bez zarzutu.
Nie wiem czemu "Przekręt" jest dla mnie po prostu przeciętny.

Na pewno wiem, że każdy ten film powinien zobaczyć i sam ocenić. Filmy uważane za kultowe po prostu trzeba obejrzeć. Bo skoro "Przekręt" przyciąga takie tłumy wielbicieli, to na pewno coś w nim jest! Szkoda, że mi się to coś nie objawiło.