Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emma stone. Pokaż wszystkie posty

Top 6 protagonistki cz 2

Tutaj część 1

4. Kill Bill vol. 1 i 2



Nie może w tym zestawieniu zabraknąć Panny Młodej. No bo jak tu pominąć kobietę, która przez ponad 4 godziny filmu sieka swoich wrogów z zemście? I to u Tarantino? Nie można. Kto nie widział niech się wstydzi i natychmiast idzie nadrobić.

5. Służące 2011



Tutaj wyjątkowo chcę się skupić na dwóch bohaterach, obu równie odważnych, pięknych i wyjątkowych. Chociaż w tym filmie jest ich więcej.
Skeeter - marząca o nowojorskiej karierze redaktorskiej, dziewczyna o wielkim sercu, nie potrafiąca wpasować się w snobistyczne a zacofane społeczeństwo.

Aibileen - jedna z wielu dzielnych czarnoskórych kobiet południa, które wychowując cudze dzieci okazują się często kochać je bardziej niż prawdziwe matki.

6. Jumpin Jack Flash 1986



Whoopi Goldberg, teorie spisku, FBI i lata 80. a do tego świetny humor - czego chcieć więcej?
A dlaczego top protagonistka? Cóż, dziewczyna jest przezabawna i rujnuje stereotyp pięknej heroiny. 




52. La La Land 2016

reż. Damien Chazelle

W LA mieszka wielu poszukiwaczy marzeń. Zdarza się że się w sobie zakochują.


Zupełnie nie mam pomysłu od czego tu zacząć. La La Land jest na pewno imponujący i na pewno już wiemy, że Chazelle urodził się by robić filmy. Głównie dlatego, że je rozumie. Pokazał nam to w Whiplash - nigdy nie podejrzewałam że zajęcia orkiestry mogą być tak trzymające w napięciu; a teraz pokazał to w La La Land. Pokazał że kino tworzą kolory, muzyka, humor i dramat. Ponadto w niesamowicie podprogowy sposób przemycił do fabuły właściwie całą Casablancę, tworząc nową jakość filmu, który wydawałby się zbyt wyjątkowy, by go "rimejkować". Cóż, jak się okazuje, nie trzeba tworzyć remake'ów by opowiedzieć tą samą historię we współczesny sposób. 
Poza Casablancą, znajdziemy tu mnóstwo innych filmowych smaczków; dam głowę że nie wyłapałam połowy z nich. Między innymi dlatego seans chętnie powtórzę, pewnie niejednokrotnie.
Sama muzyka mnie nie porwała z małymi wyjątkami - melodii przewodniej i może dwóch piosenek (jeszcze nie wróciłam do OST więc może to się zmieni). Ryan i Emma też raczej nie przebijają tu swoich najlepszych występów (akurat tą dwójkę oglądam bardzo chętnie i w La La Land nie widzę by weszli na wyżyny swoich możliwości), ale z drugiej strony, czy wymagamy tak wiele od tych postaci?
La La Land to film dla każdego. Dla filmowych laików i wyjadaczy; dla młodych z głową w chmurach i dla starszych, którzy mogą przypomnieć sobie jak to jest; dla zakochanych i poszukujących; dla wielbicieli wielkich możliwości jakie ma współczesne kino i dla tych którzy tęsknią za jego dawną magiczną prostotą. Polecam wszystkim. Bo chyba wszyscy jesteśmy marzycielami :)

4. Birdman 2014

reż. Alejandro González Iñárritu

W latach 90. gwiazda serii filmów o superbohaterze, Riggan Thompson, dziś ma szansę przypomnieć się ludziom reżyserując na Broadwayu. Zmaga się sam ze sobą i zrobi wszystko, żeby jego sztuka była niezapomniana.


Tu za bardzo nie chodzi o samą historię. Ktoś bardzo pięknie w jakiejś internetowej recenzji napisał, że pod względem realizacji "Birdman" to majstersztyk. Praca kamery i muzyka zrobiły na mnie ogromne wrażenie. W scenach plenerowych wręcz czułam to przyjemne miejskie, wieczorne, ciepłe powietrze. Perkusja (jedyna muzyka w filmie) sprawiła, że miałam wrażenie jakbym naprawdę była w teatrze.
Przy okazji można zapoznać się z teatralnym zapleczem; chciałabym, żeby było tego ciut więcej.
Mogłabym o tym filmie wiele powiedzieć, ale w sumie mówiłabym w samych superlatywach, Po prostu to jedno z tych dzieł, które robią takie wizualne wrażenie, że mało kogo obchodzi fabuła. I nie chodzi tu o jakieś efekty czy widowiskowe wyczyny na ekranie ale o umiejętność przekazania emocji obrazem.

Ps. Obsada bezbłędna. Edward Norton all the awards :)