Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patrick dempsey. Pokaż wszystkie posty

47. Dzinnik Bridget Jones 3 (Bidget Jones's Baby) 2016

reż. Sharon Maguire

Dwanaście lat po tym jak Jones i Darcy mieli żyć długo i szczęśliwie okazuje się, że Bridget jest sama i ciężarna, a na dodatek nie wie z kim.


...i jest to przezabawne.

"Bridget Jones's Baby" wbrew moim obawom przyszło z tym samym humorem i na tym samym poziomie (a, moim zdaniem, nawet dużo wyższym niż druga część przygód Bridget). 
Nawet przeżyłam Dempsya oraz botoks Zellweger!

Angielski humor to jedna z moich ulubionych rzeczy na całym świecie a drugą jest Mark Darcy (ten prawdziwy co prawda ale ten też jest niczego sobie), więc wobec najnowszej "Bridget" jestem rozbrojona. Prawdę mówiąc popłakałam się ze śmiechu nie raz.

Seria o Jones jest jedną z najsympatyczniejszych komedii naszych czasów, cóż powiedzieć więcej?

PS. Nie martwcie się, wiemy jak to wszystko się kończy ;)

37. Moja dziewczyna wychodzi za mąż (Made of Honor) 2008

reż. Paul Weiland

Tom jest kobieciarzem. Hannah jest jego najlepszą przyjaciółką i powierniczką. Wszystko się zmienia gdy kobieta wraca ze Szkocji z narzeczonym.


Jeśli macie cień nadziei, że ten film Was czymś zaskoczy to jesteście w błędzie :)
Oczywiście, że nie głuptaski! 

Polski tytuł przyprawia mnie o dreszcze, bo "Mój chłopak się żeni" to film, który wielbię, który oglądam raz na tydzień i w ogóle to otaczam go niepokojącym kultem. Trzymajmy się więc tytułu oryginalnego, bowiem "Made of Honor" nie ma nic wspólnego z "My Best Friend's Wedding". No dobra, w obu jest ślub i zakochany przyjaciel, ale to zupełnie nie to.

Film nie jest zły. Jest po prostu bardzo schematyczny. Nic nas nie zaskoczy, to mogę obiecać, ale jest właśnie tym, czego się spodziewacie patrząc na plakat. Jest więc idealny na babski wieczór, albo chilloutowy seans po ciężkim dniu. Może nawet Was rozbawi momentami. Serio serio.